Jeszcze raz Eee Pc 1201N
Data publikacji Czerwiec 1st, 2010 • W kategorii Eee PC • 2 komentarzy
Eee PC 1201N jest śliczny. Wykończenie ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony dodaje ekskluzywnego wyglądu, który robi szalone wrażenie, gdy np. przychodzę ze sprzętem do klienta (testowane, działa
), ale z drugiej strony na obudowie zostają odciski palców, które uroku netbookwi nie dodają . Mamy więc cudownego malucha, którego trzeba raz dzienne przejechać irchą. Przyzwyczaiłem się. Chyba bym już matowego nie wziął. Kwestia gustu.
netbook jest bardzo estetyczny. Spasowany idealnie (jedna z lepszych konstrukcji, z jaką miałem w życiu do czynienia). Nic nie trzeszczy i nie lata. Zawiasy sprawiają wrażenie solidnych i są skonstruowane tak, aby podczas otwierania stawiały coraz większy opór (czyli na początku gładko, a im dalej tym ciężej). System jest wyważony świetnie – pokrywa nie otwiera się sama, a gdy już jest otwarta byle pacnięcie jej nie zamknie.
Klawiatura jest rewelacyjna – czikletowy układ przycisków (o dobrze wyważonym skoku) sprawia, że pisanie jest miłe i mogłem bez dłuższego przyzwyczajania się zacząć pisać bez wzrokowo. Jedyną wadą jest prawy alt, który jest odrobinę zbyt mały – gdyby nie to, zupełnie bym nie odczuł różnicy pomiędzy tym, a tym co mam w desktopie.
Touchpad mógłby być większy. Zdarza mi się wyjechać poza jego obszar. Żeby ułatwić sobie przewijanie stron w sieci włączyłem funkcję kontynuowania przewijania. Fajne rozwiązanie, bo proces nie jest przerywany w momencie utraty kontaktu palca z powierzchnią użytkową touchpada . Przyznam jednak, że nie zawsze to działa jak bym chciał i czasami przy drag and dropie trzeba łapać ikonkę dwukrotnie (mowa o przenoszeniu z jednego punktu do drugiego). Podłużny przycisk myszy nie jest najlepszym rozwiązaniem. Chodzi również dość twardo i liczę na to, że się rozrusza. Sytuację ratuję multitouch – scrolowanie w końcu stało się intuicyjne!
Jeśli chodzi o krótkie wrażenia z wydajności – zupełnie subiektywnie – burza.
Porównać to mogę z tym co mam w domu, czyli starym Amilo od FS (celofanM @1.4, 2gb RAM, Win XP) oraz desktopem (AthlonX2@2.2gzh, 2gb RAM, Geforce 8600gts, Win7). Komfort pracy jest identyczny jak na desktopie. Mowa oczywiście o takim codziennym wykorzystaniu, do jakiego netbook został zaprojektowany. Aero jest bardzo „snappy”, nic nie krzaczy, krztusi, nie tnie itd.
Ten szkrab jest do tego stopnia wydajny, że gadałem z kumplem via Skype, z opcją współdzielenia ekranu, a w tle leciał film w 720p – miałem jeszcze spokojnie 30% mocy procka pod ręką.
Bateria:
Z uruchomioną Operą, Outlookiem, z matrycą na około 30%, włączonym WiFi i BlueTooth – 4h da się wycisnąć. Nie ma rewelacji, ale kompromis jest korzystny. Mnie tyle czasu z dala od ściany wystarcza.
Matryca jest dość dobrej jakości. Mała plamka, wyraźne kolory i odpowiednia dla mnie jasność. Nie znam się aż tak na panelach LCD, więc nie wiem co więcej mogę napisać.
o netbookach, tabletach i innych takich :)
2 Reader Comments (Odpowiedz Teraz)
Czerwiec 4th, 2010
@ 10:26
[...] [...]
Listopad 14th, 2011
@ 21:00
Wpisz tekst